Czy w sporcie zawsze wygrywają najlepsi?

Profesjonalny sport bardzo zmienił się w ostatnich latach. Kiedyś najważniejsze były talent, umiejętności, ale czasem też przebłysk geniuszu czy po prostu lepszy dzień. W dzisiejszym świecie nie ma miejsca na takie przypadki. Za sportowcami stoją mocarni sponsorzy, którzy wymagają odpowiednich wyników. Nic dziwnego, że także technologia wkracza bardzo mocno na murawy, korty, czy do hal sportowych. Więc – czy w sporcie wygrywają najlepsi czy Ci, za którymi stoi nowocześniejsza technologia?

Skąd dane w sporcie?

Jeszcze pod koniec XX wieku światy sportu i technologii były od siebie bardzo odległe. Między tymi dwoma dziedzinami nie było zbyt wiele punktów styku – no chyba, żeby zaliczyć tu elektroniczne tablice wyników, czy głos spikera słyszanego na całym stadionie lub hali. Z drugiej strony sport i statystykę od zawsze do siebie ciągnęło. Cała historia piłki nożnej czy baseballu, wyniki Igrzysk Olimpijskich i wyścigów kolarskich zostały udokumentowane w niezliczonych almanachach, opracowaniach i książkach. Wiemy zatem ile bramek w karierze strzelił Pele (1.281 goli w 1.363 meczach), kto zdobył złoty medal w podnoszeniu ciężarów na IO w Antwerpii w 1920 roku w kategorii do 60 kg (Frans de Haes) oraz kto jako pierwszy na świecie przebiegł 100m w czasie poniżej 10s (Jim Hines w 1968 roku).

Gdy technologia zainteresowała się danymi, oczywistym było, że w końcu dotrze także do sportu. Dawniej, nie ukrywajmy, pozyskiwanie danych, a następnie ich katalogowanie i przetwarzanie było procesem praco- i czasochłonnym. Nawet jeśli znalazł się ktoś kto poświęcał swój czas na zajmowanie się danymi, to ich jakość pozostawiała wiele do życzenia. Bardzo trudnym zadaniem było pozyskanie danych w sposób obiektywny, wystandaryzowanie ich, a wręcz niemożliwym – pobieranie danych w czasie rzeczywistym. Rozwój technologii przeskoczył wszystkie te ograniczenia. Nagle okazało się, że można dane zbierać łatwo, szybko i relatywnie tanio, a korzystanie z wielkich wolumenów danych może być proste i przyjemne.

Ten oczywisty trend podchwycili ludzie związani ze środowiskiem sportowym. W dzisiejszej piłce nożnej, baseball i innych dyscyplinach specjalne sztaby ludzi starają się wycisnąć z danych jak najwięcej informacji i wskazówek. Jednym udaje się to lepiej, przed innymi jeszcze długa droga, ale jedno jest pewne – chcąc wygrywać nie możesz pomijać oczywistej przewagi jaką w sporcie dają dane.

Piłka nożna

Początki analityki w piłce nożnej to lata 50-te. Jak głosi legenda pewien Anglik Charles Reep mając dość żenującej postawy strzeleckiej swojego zespołu Swindon Town, zaczął prowadzić w swoim notatniku zapiski meczowe. Szybko rozwinął swój specjalny system zapisu akcji meczowych pozwalający mu na późniejsze analizowanie meczów. Niedługo potem Pan Reep stał się pierwszym znanym analitykiem zatrudnionym w klubie piłkarskim. Jego pracodawca – Brentford F.C. po jego zatrudnieniu bez trudu zdołał uchronić się przed spadkiem zdobywając 20 punktów z 28 możliwych. Charles Reep odkrywał najskuteczniejsze style gry i wskazywał co nie działa. Przykładowo doradzał, żeby używać mniejszej liczby długich podań, ponieważ obliczył, że większość goli pada w akcjach z 4 lub mniej podaniami.

Pomysł na wnikliwe analizowanie meczów piłkarskich, żeby zaproponować zespołom nowe rozwiązania był bardzo dobry. Potrzebował jednak technologii i danych, żeby móc pokazać swoją siłę. Mimo pięknej historii Charlesa Reepa,  za prekursora wykorzystania danych do prowadzenia zespołu piłkarskiego ja osobiście uważam… grę komputerową. Chodzi oczywiście o bardzo popularną serię Football Manager (kiedyś Championship Manager – ech łza się w oku kręci ;)). Wszyscy pojawiający się tam piłkarze są opisani za pomocą szeregu metryk (około 30-40 różnych wskaźników) – biorąc pod uwagę liczbę zawodników chociażby z ośmiu lig angielskich daje to ogromną ilość danych. Co ciekawe gra tak dobrze odwzorowywała rzeczywistość, że piłkarscy scoutci (poszukiwacze talentów dla zespołu) znajdowali graczy wyróżniających się w grze, a następnie obserwowali ich dalej w “realu”.

 

Do dzisiaj kolejne edycje gry są kupowane przez fanatyków prowadzenia swojego wirtualnego zespołu piłkarskiego. Dla niektórych Football Manager to wręcz religia. Znajdziemy więc specjalne kanały na Youtube, gdzie możemy obserwować graczy (polecam naszego polskiego vrc). Co więcej – jest nawet książka opisująca zjawisko jakim stał się Football Manager – już sam tytuł mówi wiele… (Football Manager to moje życie. Historia najpiękniejszej obsesji autorstwa Iaina Macintosha).

Jaki był nieoczekiwany efekt wielkiego sukcesu serii Football Manager? Między innymi na fali popularności gry zaczęły powstawać pierwsze firmy zajmujące się na poważnie analityką sportową a w szczególności piłką nożną. Warto wymienić dwie z nich: Opta oraz Prozone. Ich pracownicy dosłownie rozkładają każdy mecz piłkarski na czynniki pierwsze analizując kilkaset zmiennych na poziomie każdego z graczy, który pojawił się na boisku. Oczywiście swoją analityką pokrywają kilkanaście najlepszych lig piłkarskich i widzą dużo więcej niż kamery pokazujące spotkanie. Z ich usług korzystają drużyny chcące lepiej poznać słabe strony przeciwnika, czy zainteresowane sprowadzeniem konkretnego zawodnika.

Ale zaawansowana analityka może być przygotowywana przez sam klub. Świetnym przykładem klubu piłkarskiego, który jest “data-driven” jest Ajax Amsterdam. Oprócz tego, że jest to jeden z najbardziej rozpoznawalnych zespołów na świecie, to ma też rewelacyjny i bardzo dochodowy model biznesowy. Szkoli piłkarskie talenty “od małego”, wprowadza je do pierwszej drużyny i za rok-dwa sprzedaje świetnie ukształtowanych graczy za horrendalne pieniądze. Wbrew pozorom to nie taki prosty do wdrożenia biznes. Ajax więc pomaga sobie ogromną ilością danych, które gromadzi na swoich serwerach. Siedziba Ajaxu nazywana De Toekomst jest wprost naszpikowana nowoczesnymi technologiami.

“Miasteczko” Ajaxu Amsterdam

Na przykład kamery 4K umieszczone dosłownie wszędzie w ośrodku treningowym pozwalają na analizę sposobu biegania graczy, a kamizelki, które zawodnicy noszą podczas treningów skanują ich dane biometryczne jak temperatura ciała czy puls. Zebrane dane służą jako wskazówki pomagające w optymalnym układaniu treningów dla zespołu i wskazują potencjalne elementy do poprawy w technice i postawie poszczególnych zawodników. Jeden ze znanych zawodników Ajaxu John Heitinga wspomina, że dawniej po zabalowanej nocy można było skryć się w tłumie zawodników i jakoś przetrwać poniedziałkowy trening, ale teraz technologia szybko zdemaskowałaby imprezowicza w zespole.

Eksperci od analityki najlepszymi nabytkami?

Oczywiście nie tylko Ajax czerpie wiedzę z umiejętności speców od danych. Wśród europejskich klubów piłkarskich prym wiodą te angielskie (Premiership) i hiszpańskie (Primiera Division). Na przykład Arsenal Londyn zatrudnia około 15 osób, których jedynym zadaniem jest analiza danych, data science i znajdowanie usprawnień w grze zespołu. Ich wynagrodzenia nie są może porównywalne z tymi osiąganymi przez piłkarzy, ale pewnie nie klepią też biedy. Rywal Arsenalu zza miedzy – Chelsea prowadzi bazy danych o swoich piłkarzach, w których umieszcza raporty, statystyki a nawet filmy pokazujące grę zawodnika w każdym meczu. Dodatkowo Chelsea deklaruje, że podejmując decyzję o pozostawieniu lub oddaniu gracza na szczeblu juniorskim bardziej skupia się na statystykach i algorytmach niż na meczach, w których grał junior.

Z jakimi danymi pracują eksperci od analityki? Skalę dobrze obrazuje fakt, że systemy zbierające potrzebne dane są w stanie odczytać pozycję zawodnika podczas meczu 25 razy na sekundę! Niesamowite. Przeliczmy to jeden mecz to 11 zawodników, 90 minut czyli  5.400 sekund. W sezonie w Premiership mamy 38 kolejki. Daje nam to bazę z 56 milionami odczytów na sezon. Aż nadto, żeby móc wyciągać pewne wnioski racjonalizatorskie.

Co ciekawe również sami piłkarze czerpią wymierne korzyści z analizy danych. Jakiś czas temu do sieci wyciekło zdjęcie bidonu bramkarza reprezentacji Anglii Jordana Pickforda. Zdjęcie umieszczam poniżej.

Bidon Jordana Pickforda

Na zdjęciu widzimy wizualizację przedstawiającą jak drużyna przeciwna wykonuje rzuty karne. W przypadku jedenastki Pickford sprawdzał kto podchodzi do piłki i na bidonie odszukiwał informację na temat tego, w który róg zwykle strzela przeciwnik.

Oczywiście nie tylko topowe zespoły wdrażają u siebie rozwiązania z pogranicza analizy danych, statystyki i wyższej matematyki. Do gry wchodzą również zespoły z niższych lig i z pozostałych krajów europejskich. Nawet w Polsce coraz większa liczba zespołów chciałaby zyskiwać korzyści z posługiwania się danymi.

Nie tylko piłka nożna…

Idea wykorzystywania danych przy podejmowaniu kluczowych decyzji w sporcie wcale nie wywodzi się z piłki nożnej. Kilka – kilkanaście lat wcześniej na podobny pomysł wpadli spece od baseballa. Pamiętasz film Moneyball? Świetnie pokazuje mechanizm pozwalający na wykorzystanie danych w sporcie. Aha – film opowiada prawdziwą historię Billy’ego Beane’a (oczywiście hollywoodzko podkoloryzowaną w pewnych miejscach). Sprawdź linki, które umieściłem poniżej – w tym oznaczonym numerem 8 jest fajnie opisana cała historia.




Materiały rozszerzające temat wpisu:

  1. Historia Charlesa Reepa – LINK
  2. Opta Analytics – LINK
  3. O tym jak pracuje Opta i Prozone – LINK
  4. Jak Ajax analizuje dane – LINK
  5. Spece od danych najlepszymi nabytkami – LINK
  6. Wojna na technologię w sporcie – LINK
  7. Film Money Ball – LINK
  8. Wzór na wygrywanie – LINK

 

 

Może Ci się spodobać...

Leave a Reply

Your email address will not be published.